![]() |
![]() |
28 lipca 1971 roku w Legnicy powstał Klub Sportowy "Miedź" Legnica, jako spadkobierca MZKS Legnica. Miedź przejęła sekcje piłki nożnej, boksu, piłki ręcznej oraz koszykówki. W 1996 została powołana do życia Autonomiczna Sekcja Piłki Nożnej "Miedź" Legnica i pod tą nazwą funkcjonuje po dziś dzień. |
Nic się nie stało
Znając rezultaty z innych boisk sprawa wydawała się prosta. Miedź, po ośmiu meczach bez porażki, po rozbiciu w Nowej Soli Dozametu wygrywa z Orłem i dochodzi do Rakowa na cztery punkty. Wystarczyło tylko wygrać z fatalnie spisującym się na wiosnę Orłem. I nasi piłkarze wygrali… Tylko że już przed meczem, we własnych głowach. A punkty zdobywa się na boisku, o czym boleśnie uświadomił nam dzisiejszy mecz. Patrząc przekrojowo, Miedź nie była gorsza od Orła. Owszem, mnożyły się niecelne podania, owszem, nasi piłkarze nie grali na takiej świeżości i szybkości, do jakich zdążyli nas przyzwyczaić. Ale jednak trzeci mecz w przeciągu ośmiu dni musiał się odbić na postawie naszych zawodników.
Pierwsza połowa minęła bez specjalnych atrakcji. Miedź miała przewagę optyczna, ale Orzeł bardzo mądrze i wysoko się bronił, szybko przerywając akcje zaczepne Miedzianki. Właściwie jedyna sytuacja w której nasi piłkarze mogli pokonać dobrze tego dnia dysponowanego Krzysztofa Stodołę to strzał Sebastiana Ziajki z dystansu. Jednak bramkarz gości sparował piłkę na poprzeczkę i na przerwę obie drużyny schodziły z zerowym kontem.
Drugie 45 min to już odważniejsza gra Orła, który nie tylko ograniczał się do wybijania piłki na aut, ale tez wyprowadzał szybkie kontry, które kończyły się najczęściej na naszych obrońcach. Jedną z groźniejszych sytuacji w drugiej połowie był szybki kontratak Ząbkowiczan, kiedy to po lewym skrzydle uciekł jeden z napastników gości i z ostrego kata kąśliwie strzelił na bramkę Artura Melona. Nasz bramkarz jednak sparował ten strzał.
W odpowiedzi zawodnicy Janusza Kubota przeprowadzili szybki atak skrzydłem, po którym Sebastian Ziajka mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a wprowadzony kilka mamut wcześniej Marcin Orłowski strzelił w boczna siatkę. Ogólnie w drugiej połowie Miedź miała kilka okazji, zwłaszcza po rzutach rożnych, ale żadna z nich nie była stuprocentowa.
W 66 min nasi zawodnicy przekonali się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Po lewym skrzydle uciekł jeden z zawodników gości, wyłożył piłkę przed bramkę a tam dopadł do niej Artur Kopacz zdobywając prowadzenie dla swojej drużyny.
W miarę upływu czasu Miedź coraz mocniej naciskała na Orła, ale nie potrafiła celnie dograć w obręb pola karnego. W ostatnich minutach do ataku przeszła nawet nasza obrona, co zemściło się srodze- w 90 min po identycznej akcji, jak przy pierwszym golu Daniel Checiński skierował piłkę do naszej bramki. Mimo rozpaczliwych ataków naszym piłkarzom nie udało się zdobyć honorowej bramki i mecz zakończył się wynikiem 0:2.
Szczęśliwa passa Miedzi się skończyła, ale teraz piłkarzy Janusza Kubota czeka niezwykle ciężkie zadanie- otrząsnąć się i dobrze przygotować do kolejnego meczu, czyli naszej świętej wojny- pojedynku z głogowskim Chrobrym. Ten mecz już w następną sobotę o godz 16:00 w Głogowie.
Osobne słowo należy się legnickiej publiczności, która tym razem w liczbie 1600 osób stawiła się na Orła Białego. Liczymy, że w meczu ze Stilonem ten wynik zostanie jeszcze poprawiony. Hej Miedź!
4 maja 2008, godz 17:00
Miedź Legnica-Orzeł Ząbkowice Śląskie 0:2 (0:0)
Kopacz 66, Chęciński 90
Miedź: Melon- Mikutel (70 Łodyga), Bakrać, Kotlarski, Żółtowski- Ilków-Gołab, Woźniak (83 Musiałowski), Kret, Garuch, Ziajka- Misan (69 Orłowski)
Orzeł: Stodoła - Guła, Szymczak, Madej, Szczepek, Owczarek, Wiszowaty (70 Czachor), Chęciński, Świerzawski (80 Monasterski), Kopacz (90 Świder), Woźniak (85 Zabawa).
Widzów: 1600
![]() ![]() |
miedz co zrobilaś ale nic sie nie stalo [5] miedz przewarzała to bylo widac bardzo dobry doping kiboli najlepsze bylo jak papierki do gury... |
2008-05-04 20:14:29 jajo1997 Odpowiedz |
|